Ogród zimowy

Fot. Anna Diduch
Jest taki moment w ciągu zimy, kiedy przychodzi zmęczenie. Ekscytacja mrozem i śniegiem przechodzi we frustrację – bo zamiast puchatych czap śniegu widzimy wszędzie brzydką, brudną szarzyznę. Dlatego o tej porze roku, zamiast kwiatów zaczyna, kwitnąć plusz, motywy floralne, ciepłe odcienie drewna, mleczna porcelana i grube kolorowe szkło.

Nie lubię porozstawianych bez sensu dupereli ze sklepów z pamiątkami, ale potrzebuję detali, które ocieplą moje otoczenie, przypomną cieplejsze, barwniejsze dni.

Nie taję, że działanie tych przedmiotów o właściwościach sentymentalnych wzmacniam czasem środkami radykalnymi: faworkami, bezami i lukrowanymi piankami o smaku waniliowym...
I wtedy, nagle coś się zmienia. Kolory są jakby bardziej soczyste.
Dywan pod stopami – jakby miększy.
Fotel zakwita tropikalnymi roślinami i otula ciało jakby mocniej.
Pękaty wazon przypomina zamknięty pąk, a okulary odbijają rzeczywistość we wszystkich odcieniach tęczy, co sprawia że od razu jest lżej na duszy.
Nie piszę tego, by egzaltować się bezmyślnym dość objadaniem się słodyczami. Chodzi mi raczej o uwagę natury ogólnej dotyczącą stylizacji wnętrz. Otóż, Drodzy Czytelnicy, nie stylizujcie wnętrz! Nie dawajcie się terroryzować i zwodzić projektantom chodzącym na pasku producentów rzeczy banalnych, powtarzalnych, efekciarskich. Nie kierujcie się żadnym stylem, żadną określoną estetyką ani rygorem konwencji. Kierujcie się sobą, swoimi emocjami, swoimi przeżyciami. Jeśli otoczycie się przedmiotami pięknymi, ale obcymi sobie, nic nie uratuje Was przed zimową chandrą.

Obcowanie z pozbawioną osobistej relacji elegancją jest jak seks z królową śniegu – o ileż fajniej kochać się z figlarną blondynką, nawet jeśli jej uroda jest nieco pospolita! Tak samo fajniej pobyć w jakimś wnętrzu przywołującym prawdziwe emocje, zamiast zmuszać się do wytworności pozbawionej choćby i taniego wzruszenia.
Ja lubię stare obtłuczone meble i tanie słodycze, choć nie usiłuję do nich na siłę przekonać. Ale namawiam, byście otaczali się tym, co sami lubicie, zamiast podążać za czyimś gustem, czyimiś stylem, czyimiś emocjami.
Trwa ładowanie komentarzy...